Rzecz o profesorze Józefie Kubiczu ze Świlczy (1906-1988)

Non omnis moriar


Świlcza

Józef Kubicz urodził się 26 października 1906 r. w Świlczy. Rodzicami przyszłego uczonego byli: Walenty Kubicz i Aniela z Czachów Kubiczowa. Miał brata Stanisława (również profesora medycyny) oraz dwie siostry, Zofię i Marię. Rodzina należała do najzamożniejszych i najbardziej poważanych w Świlczy. Wiązało się to zarówno z feudalną jeszcze tradycją - Kubiczowie należeli do zasobnych w ziemię kmiecych rodzin, jak i zaangażowaniem Walentego w sprawy społeczne i parafialne.

W starym świleckim kościele kolatorska ława - po 1910 r. opuszczona przez ostatnich właścicieli dworskich z Rudnej Wielkiej - przypadła tejże rodzinie.

Młody Józef do roku 1917 r. przeszedł czteroklasowy cykl nauki w szkole powszechnej w Świlczy. Został przyjęty do gimnazjum klasycznego im. Stanisław Konarskiego w Rzeszowie. Ukończył je z bardzo dobrym wynikiem w 1925 r. Kolejny etap nauki to studia we Lwowie. W latach 1925-1930 zgłębiał filozoficzną wiedzę na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza. Studia zwieńczone zostały uzyskaniem stopnia doktora filozofii. Po studiach odbył służbę wojskową (1931-1933). Zaliczył kurs w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii im. Marcina Kątskiego we Włodzimierzu Wołyńskim.

W czasie pobytu we Lwowie wyrobił sobie poglądy socjalistyczne i związał się ze Zjednoczoną Lewicą Chłopską. Organizacja brała w obronę studentów pochodzących z ubogich rolniczych rodzin. W dobie sanacji działalność taka była zwalczana przez władze państwowe. Z tego powodu Józef Kubicz był nawet aresztowany. Odcięło mu to drogę do  pracy w szkolnictwie i skrystalizowało decyzję o podjęciu dalszych studiów, tym razem medycznych.

 

Lwów

Po prawie czteroletnim, przymusowym „urlopie" na gospodarstwie rodziców w Świlczy wrócił w 1936 r. do Lwowa rozpoczynając studia na Wydziale Lekarskim UJK. W międzyczasie wybuchła wojna. We wrześniu 1939 r. Lwów znalazł się pod okupacją sowiecką. NKWD aresztowało przyszłego profesora za działalność i postawę patriotyczną. Śledztwo i kilkumiesięczny pobyt w więzieniu sprawiły, że Józef Kubicz podupadł na zdrowiu. Zwolniony kontynuował studia w Instytucie Medycznym (taką nazwę nadali sowieci lwowskiej uczelni). W 1941 r. uzyskał dyplom lekarza. W tym też roku Hitler zaatakował Związek Radziecki. Dla lwowian rozpoczęła się niemiecka okupacja. Młody lekarz Józef Kubicz podjął wówczas pracę u dwóch znakomitych profesorów. W latach 1941-1943 pracował nad szczepionką w Instytucie Przeciwtyfusowym profesora Rudolfa Weigla. Zdobywał także lekarskie doświadczenie w Klinice Pediatrycznej kierowanej przez prof. Franciszka Groëra. Jego największe zaangażowanie dotyczyło pracy z w Instytucie Weigla. Pracując nad produkcją szczepionki przeciwko tyfusowi plamistemu, zainspirowały go badania laboratoryjne, w których do doświadczeń służyły organizmy wszy odzieżowych. Rozwijając badania, pod okiem charyzmatycznego Weigla, wyhodował  w jelitach wesz i wyodrębnił inne zakaźne choroby: odry, choroby reumatycznej stawów, pląsawicy zakaźnej, płonicy, rumienia guzowatego, wyprysku skórnego oraz choroby Heinego Medina. Stanowiło to rozpoznanie etiologiczne w tych jednostkach chorobowych.

            Po zakończeniu II wojny światowej i ustaleniu nowych granic Polski, Józef Kubicz wraz z lwowskimi elitami nauki i kultury, przeniósł się do Wrocławia.

 

Wrocław

W 1946 r. podjął pionierską pracę w Klinice Dermatologii we Wrocławiu. Początkowo pracował na stanowisku starszego asystenta. Jego talent, a nade wszystko, pracowitość, pozwoliły mu piąć się po szczeblach nauki. W 1950 r. uzyskał stopień doktora medycyny, za rozprawę poświęconą zjawiskom alergicznym w gruźlicy skór. W 1954 r. mianowano go docentem, a 1965 r. profesorem. Był promotorem wielu prac doktorskich, patronował dwóm habilitacjom. Od 1961 r. aż do przejścia na emeryturę w 1977 r. kierował Katedrą i Kliniką Dermatologii. W latach 1956-1960 pełnił obowiązki dziekana Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu. Był bardzo dobrym klinicystą. Szybko i bardzo trafnie diagnozował choroby.  Pozostawał przy tym wrażliwym na ludzką niedolę. Bywało, że przyjmował do swej kliniki nieubezpieczonych rolników omijając bezwzględne prawo wpisaniem ich jako „szczególny przypadek dla nauki" (casus cathedralis), co stwarzało możliwość bezpłatnego leczenia.

Późno, bo mając 49 lat (19 listopada1955r.), ożenił się Aleksandrą Mrozkówną. Urodziła się dwójka dzieci: Ziemowit i Dominika. Profesor namówił żonę do zajęcia się nową wówczas dyscypliną - biochemią. Przed Aleksandrą Kubiczową otwarły się podwoje nauki. Przeszła wszystkie stopnie kariery naukowej osiągając tytuł profesora doktora habilitowanego. Już po śmierci męża, w latach 90. XX w., zapoczątkowała organizowanie wrocławskich Festiwali Nauki.

Jako naukowiec opisał kilka przypadków rzadkich chorób i zespołów dermatologicznych.. Sugerował m.in. wpływ czynnika wirusowego w rozwoju mięsaka Kposiego (co zostało docenione dopiero w latach 90. XX w., w związku z badaniami nad HIV i AIDS). W nauce funkcjonują dwa zespoły przypadku dysplazji ektodermalnej określone jako „zespół Kubicza I" (syndroma Kubicz I) i „zespół Kubicza II" (syndroma Kubicz II). Jego spuścizna naukowa obejmuje ponad sto publikacji. Istnieje także wiele niepublikowanych zapisów Profesora, zdeponowanych we wrocławskim archiwum, które czekają na ich lepsze zrozumienie w przyszłości. Józef Kubicz jest także wynalazcą ponadczasowego leku „Linomag". W latach 50. XX wieku badając wspólnie z Michałem Misiakiem oleje roślinne o zwiększonej liczbie podwójnych wiązań i nasycając je magnezem stworzyli i opatentowali preparat, który od roku 1958 do dziś jest niezastąpiony w dermatologii i kosmetologii.

Nazwisko profesora, jako pierwszego polskiego dermatologa czasów powojennych, odnotowano w kilku międzynarodowych (anglojęzycznych) leksykonach, m.in. w „Who is who in the World science"

Prawdziwą pasją Profesora była sztuka. Przez wiele długich dziesięcioleci gromadził obrazy i przedmioty sztuki użytkowej. Kolekcjonowanie rozpoczął tuż po wojnie, kiedy większość wrocławian zajęta powszednią egzystencją w odbudowującym się z gruzów mieście nie doceniała sztuki. Miał satysfakcję z tego, że w swej kolekcji ocalił wiele cennych zabytków. Niektóre z nich zostały później odkupione przez muzea. Między innymi  w muzeum rzeszowskim znajduje się cenny obraz Iwana Trusza, pochodzący ze zbiorów Kubicza. Muzeum w Łańcucie wzbogaciło się dzięki Profesorowi w unikatowy, secesyjny piec.

Wygląd zewnętrzny nie miał dla niego dużego znaczenia. Ubierał się skromnie,  w szary garnitur, szarą koszule i takiż krawat, czasem, w szary cienki sweter rozpiany z przodu. W późnym wieku poruszał się powoli i trochę niezgrabnie - dawały o sobie znać bóle stawów - pamiątka po trudnych wojennych czasach. Na rozmówce spoglądał „nieufnie" spod lekko pochylonej głowy, co mogło stwarzać dodatkowe bariery. Mówił cicho niewyraźnie, ale bardzo mądrze. Był w stanie podjąć każdy temat: czy to z gatunku medycyny, fizyki,  filozofii, religii, sztuki. Egzaminy u niego należały do trudnych, gdzie trzeba było wykazać się nie tylko wiedzą medyczną ale i erudycją.  Jak wielu profesorów starej daty miał swoje dziwactwa i niepowtarzalne cechy,  które przez lata obrastały ujmującą legendą.

Tak wykłady swojego Mistrza wspomina dr Franciszek Zawiślak:

Wykłady Pana Profesora to nie była tylko czysta medycyna. Składały się na nie także różne rozważania filozoficzne. Często mówił, że wszystko jest symetryczne: prawa strona ma dla symetrii lewą, noc - dzień, dobro - zło, życie - śmierć. Tylko Bóg i czas są niesymetryczne. Bóg, który jest w trzech osobach: Ojciec - Syn - Duch Święty. Czas, który może być przeszły, teraźniejszy i przyszły. Powtarzał, iż czasu przeszłego nie zmienimy, możemy go tylko wspominać, analizować lub żałować. Czas przyszły, to wielka niewiadoma, którą wypełniamy planami, obawami i nadziejami. Dysponujemy jedynie czasem teraźniejszym i od nas zależy, jak go przeżyjemy, czy wypełnimy go lenistwem czy pracą, biernością i czekaniem czy aktywnością. [...] Profesor powtarzał iż należy dobrze korzystać z danego nam czasu, byśmy przy końcu życia nie prosili desperacko Pana Boga: „Boże, daj jeszcze trochę czasu, bo teraz już wiem jak żyć". Profesor miał swoje poglądy i wizje oraz bogate życie wewnętrzne.

Kubicz był typem samotnika. Nie szukał na siłę towarzystwa. Całe jego życie toczyło się w murach kliniki i domu, gdzie wśród dzieł sztuki dużo czytał, przeglądał albumy, a przy tym oddawał się głębokim przemyśleniom o życiu. Czuł się bardzo mocno związany z rodzinną ziemią i tradycją odziedziczoną po przodkach. Tęsknił do Świlczy i każdy urlop - zwykle wiosną - spędzał w swym drugim domu, który wybudował na ojcowiźnie. Służy wówczas radami  świleckim sąsiadom. Nie były to tylko konsultacje lekarskie. Mądrze radził w sprawach społecznych i gospodarskich, np. aby utrzymywać w czystości rzeczkę płynącą środkiem wsi (w czasach kiedy powszechnie wypuszczano do niej ścieki!). Bolało go marnotrawienie zabytków duchowości świlczan i ignorancja włodarzy, która doprowadziła do pożaru starego kościoła. Próbował zapobiec wycince starych, dwustuletnich drzew (dębów, kasztanów i lip) okalających parafialny cmentarz. Na próżno. Wiele jego dalekowzrocznych rad i przestróg nie znalazło zrozumienia u doraźnie myślących mieszkańców Świlczy. Wielka szkoda!

Profesor pociągnął swoim przykładem na studia medyczne do Wrocławia kilku rodaków ze Świlczy: Franciszka Zawiślaka, jego siostrę Marię Zawiślak (obecnie Zawiślak-Skórzak) i Józefa Bednarza.

Profesor Józef Kubicz zmarł 9 listopada 1988 r. Został pochowany na wrocławskim cmentarzu. Zgodnie z jego wolą serce przewieziono do Świlczy i złożono w rodzinnym grobowcu „u stóp Rodziców na ziemi, którą tak bardzo ukochał".  Napis na epitafium głosi: Non ommnis moriar  (Nie wszystek umrę).

 

Opracował: Artur Szary

 

Bibliografia:

  • B. Gąsior-Chrzan, Profesor Józef Kubicz - jakim go znałam, [w:] Medium. Gazeta Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, nr 12 (grudzień 2006 r.), s.13.
  • M. Miklaszewski, Józef Kubicz, [w:] Uczeni wrocławscy (1974-1994), Wrocław 1994, s. 196-197
  • Materiały z Konferencji naukowo-historycznej poświęconej uczczeniu setnej rocznicy urodzin Józefa Kubicza (1906-1988) - kierownika Katedry i Kliniki Dermatologii i Wenerologii w Wrocławiu - opublikowane na www.osk.am.wroc.pl
  • Przegląd Uniwersytecki. Pismo informacyjne Uniwersytetu Wrocławskiego, R. VII, nr 11 (listopad 2002), s. 6-8 (informacje dotyczące żony, prof. dr hab. Aleksandry Kubicz, pośrednio także prof. dra Józefa Kubicza)
  • Relacja dra Franciszka Zawiślaka

 

Opracował: Artur Szary

 
 
 
 
profesor_jozef_kubicz.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Profesor Józef Kubicz (1906-1988).
Fot. archiwum
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
jozef_kubicz_jako_dziekan.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 Józef Kubicz jako dziekan Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu w latach 1956-1960. Fot. archiwum
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
grobowiec_rodziny_kubiczow.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Grobowiec rodziny Kubiczów i Czachów na cmentarzu parafialnym w Świlczy. Tu spoczywa serce profesora     Józefa Kubicza – „złożone u stóp Rodziców”. Fot. A Szary (luty 2007r.)
 
 
 
 
epitafium_z_grobowca_jozefa_kubicza.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  Epitafium Profesora z rodzinnego grobowca. Fot. A. Szary (luty 2007r.)
 
 
 
 
odsloniecie_tablicy_jozefa_kubicza.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Odsłonięcie tablicy pamiątkowej prof. dra Józefa Kubicza w Muzeum Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Alergologii  Akademii Medycznej we Wrocławiu  (15 listopada 2006r.). Po lewej stronie żona prof. dr hab. Aleksandra Kubicz, z prawej JM Rektor AM w Wrocławiu prof. dr hab. Ryszard Andrzejak. Fot. za Medium…