Wspomnienie o profesorze Stanisławie Kubiczu (1908-1986) w setną rocznicę urodzin

„Uczyń mnie wstrzemięźliwym we wszystkim, ale nienasyconym w zdobywaniu wiedzy"

Maimonides z Kordoby

w tłum. prof. St. Kubicza

Świleckie strony

Świlcza wydała wielu ludzi mądrych, zdolnych i utalentowanych. Bohaterów walczących pod zaborami i okupacją hitlerowską, księży, nauczycieli, inżynierów, lekarzy, naukowców. Do nich należał prof. Stanisław Kubicz. Urodził się w Świlczy dnia 5 grudnia 1908 r., w rodzinie Walentego i Anieli Kubiczów, jako jeden z czworga dzieci. Ojciec jego należał do bogatszych gospodarzy i udzielał się społecznie we władzach gminy. Jego starszy brat Józef Kubicz, był również naukowcem, profesorem dermatologii we Wrocławiu. Wspomnienie o nim było zamieszczone w świlczańskiej prasie.

                                                                  Naukowiec i lekarz

Stanisław Kubicz po ukończeniu szkoły podstawowej w Świlczy i gimnazjum klasycznego w Wilnie (brat matki, ks. Józef Czach był wówczas na placówce w Wilnie), rozpoczął studia medyczne na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie. Dyplom lekarza otrzymał w 1938 r. Pracę rozpoczął w klinice dziecięcej we Lwowie, którą prowadził znakomity pediatra profesor Groër. W 1939 r. brał udział w kampanii wrześniowej, jako lekarz szpitala polowego. Podczas okupacji niemieckiej mieszkał w Świlczy, udzielając pomocy lekarskiej mieszkańcom wsi i okolic. Po zakończeniu działań wojennych ożenił się z Anną Kokoszką, córką pułkownika i legionisty Józefa Kokoszki, rdzennego świlczanina. Ślub odbył się w starym świlczańskim kościele, po czym wyjechał z żoną do Wrocławia. Tam podjął pracę w klinice radiologicznej. Pracując zawodowo i naukowo w ciągu ośmiu lat uzyskał stopień doktora nauk medycznych. W 1953 r. został służbowo przeniesiony do Warszawy na stanowisko kierownika Zakładu Radiologii i Radioterapii w Instytucie Matki Dziecka. Po zorganizowaniu zakładu szczególną wagę przywiązywał do rentgenoterapii. Dzięki jego staraniom instytut otrzymał z UNICEF-u wysokospecjalistyczny aparat do leczenia promieniami rentgenowskimi dzieci z chorobą nowotworową. Chcąc chronić dzieci przed zbędnym promieniowaniem jonizującym skonstruował szereg prototypów osłon, które opatentował i przekazał do produkcji krajowej. Również dzięki jego usilnym staraniom w 1962 r. powstała w Warszawie pierwsza w Polsce Klinika Onkologii Dziecięcej. Walczył o jej utworzenie przez sześć lat. Napisał w tym celu memoriał do Ministra Zdrowia, uzasadniając konieczność opieki nad chorymi dziećmi z nowotworami. Zapoczątkowało to powstanie podobnych placówek w całym kraj. Był inicjatorem budowy hotelu dla matek z chorymi dziećmi, które przyjeżdżały z poza Warszawy do Kliniki Onkologicznej.

Oprócz pracy zawodowej i dydaktycznej prowadził badania naukowe. Opublikował około 100 prac z zakresu radiologii i onkologii pediatrycznej oraz kilka prac eksperymentalnych i wynalazczych. Uzyskał stopień docenta, a następnie profesora nadzwyczajnego. Był konsultantem krajowym w dziedzinie radiologii dziecięcej oraz konsultantem w sanatorium gruźlicy dziecięcej w Otwocku pod Warszawą. Brał udział w wielu zjazdach i sympozjach naukowych w Polsce i Europie. Był członkiem Europejskiego Towarzystwa Radiologii Pediatrycznej z siedzibą w Paryżu. W uznaniu zasług został odznaczony wieloma krzyżami i medalami państwowymi resortowymi.

Człowiek renesansu

Profesor Stanisław Kubicz świetnie znał języki obce, a zwłaszcza grekę i łacinę. Przetłumaczył z greckiego modlitwę Maimonidesa z Kordoby, której zdanie: „Uczyń mnie wstrzemięźliwym we wszystkim, ale nienasyconym w zdobywaniu wiedzy" stało się jego credo życiowym.

Był przykładem dla swoich dwóch synów Piotra i Zbigniewa, którzy poszli w jego ślady i są lekarzami z powołania. Wykształcił wiele pokoleń radiologów. Swoim uczniom imponował nie tylko ogromną wiedzą i doświadczeniem, ale także wspaniałymi, często improwizowanymi przemówieniami.

Interesował się również akupunkturą, metodą chińską, którą stosował w codziennej pracy. Wziął udział w VIII Światowym Kongresie Akupunktury, na którym wygłosił referat o potrzebie integracji medycyny Wschodu i z medycyna Zachodu.

Dla Świlczy...

Mimo tak wytężonej pracy był mocno związany z Świlczą, gdzie udzielał się społecznie. W okresie urlopów rozmawiał z ludźmi, interesował się ich problemami. Nawiązał ścisłą współpracę z władzami świlczańskimi a szczególnie z naczelnikiem gminy Janem Ryklem. Służył radą i pomocą w rozwiązywaniu licznych problemów. Docierał do ministerstw i instytucji resortowych w Warszawie. Uzyskiwał pieniądze na konieczne inwestycje dla wsi. To dzięki jego wydajnej pomocy świlczanie mogli wybudować ośrodek zdrowia, przedszkole, doprowadzić gaz do wsi, zainstalować syrenę pożarową. Był pierwszym inicjatorem budowy oczyszczalni ścieków, tak ważnej dla gminy. Gminna Rada Narodowa postanowiła w dniu 21 lipca 1982 r. wpisać profesora Stanisława Kubicza do Honorowej Księgi Ludzi Zasłużonych dla Gminy Świlcza, w uznaniu zasług i szczególnego wkładu wniesionego w rozwój społeczno-gospodarczy wsi.

Profesor miał szczególny sentyment do starego kościoła świlczańskiego, który był zaliczany do unikalnych zabytków Ziemi Rzeszowskiej. Zbudowany z miejscowych modrzewi w 1638 r., ufundowany przez Mikołaja Spytka Ligęzę, służył świlczanom przez 330 lat. Przetrwał najazdy tatarskie, rozbiory, wojny. Był świadkiem wielu wydarzeń historycznych i ośrodkiem polskości w latach niewoli. Profesor starał się odremontować go, zdobyć fundusze i pozwolenia na ten cel i uczynić z niego muzeum regionalne. Ustawicznie o tym przypominał władzom konserwatorskim powiatowym i wojewódzkim. Pisał do Zarządu Muzeów Ochrony Środowiska, do dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie prof. Lorentza, do Ministra Kultury i Sztuki. Poruszał tym problemem prasę: „Kuriera Polskiego" i „Nowiny Rzeszowski". Po uzyskaniu zgody i funduszy, w przeddzień prac konserwatorskich, kościół spłonął. Uzupełnić należy, że troska o ratowanie zabytków sakralnych od dawnych czasów była udziałem rodziny Kubiczów. W czasie okupacji niemieckiej świlczanie ukryli dzwony kościelne, aby uchronić je przed wywiezieniem ich do Niemiec. Jeden z nich był ukryty w studni Walentego Kubicza, a drugi w grobowcu Dąbskich.

Na terenie Świlczy znajdował się jeszcze jeden zabytek z XVII w., unikalny w skali krajowej, szpital dla chorych i bezdomnych chłopów. Ufundowany również przez Spytka Ligęzę. O jego konserwację starał się Profesor, ale nie zdążył go uratować. Został rozebrany przez ludzi nie znających jego wartości kulturowych..

Na rodzinnej ziemi

Na ziemi, którą otrzymał od ojca wybudował dom, założył sad i często przyjeżdżał do niego z rodziną. Marzył o tym, by po przejściu na emeryturę, na stałe zamieszkać w Świlczy. Niestety, nieuleczalna choroba pokrzyżowała jego plany. Zmarł w 21 września 1986 r. Zgodnie z ostatnia wolą Profesor został pochowany na cmentarzu świlczańskim, rodzinnej ziemi, wśród swoich ziomków.

Był człowiekiem wielkiego serca, wszechstronnie utalentowanym, skromnym, wrażliwym na piękno, obdarzonym wielkim poczuciem humoru. Kochał ludzi i pomagał im bezinteresownie.

Jego młodszy syn Zbigniew przejął ojcowiznę. Nie oddał jej w obce ręce i kontynuuje jego dzieło. Podobnie jak ojciec jest przywiany do tej ziemi.

Opracowała: Anna Kubicz

 

 

 

 

stanislaw_kubicz.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Profesor Stanisław Kubicz (1908-1986). Fot. archiwum

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

metryka_stanislaw_kubicz.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 Metryka urodzenia Stanisława Juliana Kubicza. Chrzestnym profesora był Józef Czach (brat matki) późniejszy kapłan, kapelan i więzień obozu koncentracyjnego. Fot. A. Szary

 

 

 

kosciol_ss_szymona_i_judy_swilcza.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kościół ŚŚ. Szymona i Judy Tadeusza. Profesor Stanisław Kubicz był z nim emocjonalnie związany i czynił starania, aby go ratować (tragiczny pożar 29 października 1967 r. zniweczył te działania). Fot. archiwum

 

 

 

szpital_ubogich_swilcza.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szpital ubogich w Świlczy. Fot. archiwum