Rzemiosła skórzane w Świlczy w XVII-XX w. Garbarze
Uwagi o rzemiośle wiejskim Właściwym miejscem dla rozwoju rzemiosła były miasta, jednakże ludność wiejska trudniła się również rzemiosłem. Geneza rzemiosła wiejskiego sięga czasów lokacji wsi na prawie niemieckim, kiedy przybywali do mającej powstać osady, u boku sołtysa i kmieci, rzemieślnicy. Osiadali oni na małych, kilkumorgowych nadziałach ziemi, w pobliżu sołectwa (wójtostwa). Pierwotnie rzemieślnicy podlegali sołtysowi – dzięki jego opiece i staraniom uprawiali rzemiosło na potrzeby wsi – sołtys również partycypował w ich zyskach. W czasach nowożytnych (począwszy od XVI w.), kiedy we wsiach polskich rozpoczął ekspansję folwark szlachecki, kontrola nad wytwórczością rzemieślniczą wsi przeszła w ręce dziedzica

Dwór (synonim władzy dominialnej właściciela wsi) stał się wówczas animatorem i koordynatorem rzemiosła wprzęgniętego w złożony układ powinności pańszczyźnianych. Osobnego omówienia wymaga problem rzemiosła skórzanego (skórniczego) na wsi. Występował problem wyodrębnienia tych kategorii ludności wiejskiej tak spośród ludności rolniczej - kmieci i zagrodników (wszyscy bowiem na wsi trudnili się uprawą roli, choć rzemieślnicy w mniejszym zakresie), jak i w obrębie profesji skórzanej (garbarzy i szewców). Wiejski garbarz był jednocześnie szewcem, a szewc garbarzem, a nazwy tych zawodów określały po prostu skórników, pod którymkolwiek bowiem mianem występowali oni w źródłach - w każdym przypadku trudnili się tak samo wyprawą skór, jak i wyrobami z niej.

Garbarstwo - technologie

Należałoby zdefiniować technologie rzemiosła garbarskiego. Celem garbarstwa jest zabezpieczenie skóry przed gniciem - poddanie obróbce fizycznej (skrobanie, czyszczenie) i chemicznej (trawienie wapnem, moczenie w roztworach garbników), w celu uzyskania wyprawionej skóry. Jest to proces konieczny zważywszy, że świeża skóra składa się w 70-88% z wody, także z substancji mineralnych, związków białkowych i tłuszczów. Dla garbarstwa istotna jest środkowa warstwa skóry, tzw. tkanka łączna - skóra właściwa (z łac. corium). Najstarszymi sposobami wyprawiania (garbowania) skór były metody tłuszczowe i roślinne. Najstarszą, ludową, formą garbowania była obróbka przez natłuszczanie i skręcanie skóry (metoda ta znana była już w starożytności i opisana w Iliadzie przez Homera). W warunkach polskich forma ta, potwierdzona źródłowo od średniowiecza, przetrwała niemalże do czasów nam współczesnych. Do skręcania natłuszczanej skóry używano drążka i drewnianego koła od wozu. Pocięte pasy wysuszonej skóry, przerzucano przez belkę lub drąg, a wiążąc ich końce do piasty koła, skręcano je kołem i rozkręcano poprzecznie przewleczonym przez nie drążkiem, wcierając jednocześnie w skręcaną skórę tłuszcz. Bardziej skomplikowana wyprawa polegała na moczeniu, oczyszczonych mechanicznie, skór w  roztworach roślinnego garbnika (metoda ta zostanie szczegółowo omówiona w dalszej części niniejszego artykułu). W interesującym nas okresie podstawowy surowiec garbarski stanowiły skóry z bydła, owiec, kóz i koni - zwierząt nie posiadających zbyt rozwiniętej tkanki tłuszczowej. Skóry świńskie zaczęto szerzej wykorzystywać dopiero po II wojnie światowej, po upowszechnieniu się nowszych metod wyprawy.

Pierwsze ślady źródłowe rzemiosł skórzanych w Świlczy

Pierwsze wzmianki o rzemiośle świleckim pochodzą z rejestru poborowego z roku 1628. Było wówczas w Świlczy 7 rzemieślników (artifices). Jednakże, jak wynika z charakteru tego typu źródeł, wzmianka ta nie daje nam zadawalających informacji: jaki rodzaj kunsztu rzemieślniczego reprezentowali ci rzemieślnicy? Wiadomo jednak, że stan taki (tzn. 7 opodatkowanych rzemieślników) utrzymał się do połowy XVII wieku. W 1657 roku, w wyniku zniszczeń wojennych madziarsko - kozackich oddziałów Jerzego Rakoczego, upadło także świleckie rzemiosło.

Aby znaleźć jednoznaczny ślad źródłowy świleckich rzemiosł skórzanych należy sięgnąć do Księgi wójtowsko - ławniczej (1631-1838). Pod rokiem 1631 wpisano tam sprzedaż zagrody przez Jana Wołowca Zachariaszowi Szewcowi. Była to niewątpliwie zagroda rzemieślnicza, szewsko - garbarska, co pozostaje zgodne z ogólnymi ustaleniami historii gospodarczej, że wiejski rzemieślnik ,,branży skórzanej" był jednocześnie i szewcem i garbarzem. Chałupa, będąc przedmiotem kupna - sprzedaży w 1631 roku była wyposażona w ,,[...] naczynie szewskie, to jest koryto do garbowania i stępę [...]". Tak kupujący jak i sprzedający byli oczywiście szewcami - garbarzami.

Już w XVIII wieku, w latach powstania Rewizji generalnej ziemi przemyskiej (1713 r.), mieszkało w Świlczy 30 budników, których można (przynajmniej w dużej części) utożsamiać z rzemieślnikami. Czy, i w jakiej mierze, byli to przedstawiciele rzemiosła garbarskiego nie da się w żaden sposób określić. Wydaje się, że już wówczas zaczynało nabierać rozmachu garbarstwo. Rozwój świleckiego skórnictwa należałoby wiązać z przejęciem Świlczy przez ród Potockich i powiązaniem jej gospodarczo i handlowo z rynkiem lokalnym Sędziszowa.

Rozwój świleckiego skórnictwa (XVIII-XIX w.)

O nasileniu i skoncentrowaniu w Świlczy rzemiosła skórzanego możemy mówić już w 2. połowie XVIII wieku. Zachowane w Metryce Józefińskiej, w wykazie rzemieślników do opodatkowania, nazwiska 15 świleckich garbarzy i 8 szewców (wobec 3 przedstawicieli innych rzemiosł: 1 kowala, 1 krawca, 1 karczmarza) dają podstawę do wnioskowania o ilościowym nasileniu kunsztów rzemieślniczych, jak również o, już ukształtowanej, specjalizacji. Była to specjalizacja wyjątkowa na tym terenie, odstająca od ogólnej specyfiki gospodarczej regionu - dominacji tkactwa i przemysłu drzewnego.       

Zestawienie świleckich garbarzy można poszerzyć o pierwsze wpisy z księgi metrykalnej, Liber natorum Świlcza (1787-1840), gdzie w latach 1787-1790 księża przy rodzicach chrzestnych (patrini), wypełniali rzetelnie rubrykę dotyczącą ich pozycji społecznej (conditio), wpisując zawód ,,garbarz" (coriarius).

Świleccy garbarze (coriarii)

z lat 1787 - 1790

Świleccy szewcy (sutoris)

z lat 1787 - 1790

1. Franciszek Biały

1. Marcin Biały

2. Marcin Biały

2. Krzysztof Grzywa

3. Stanisław Buda

3. Szymon Krazeń

4. Franciszek Ciszek

4. Marcin Lubas

5. Wojciech Ciszek

5. Sebastian Lubas

6. Kazimierz Czernik

6. Jan Macieląg

7. Adam Franczyk

7. Antoni Paliświat

8. Józef Franczyk

8. Józef Skrzypek

9. Tomasz Franczyk

9. Stefan Surmicki

10. Wojciech Grędysa

10. Łukasz Trąt

11. Franciszek Kędzia

12. Sebastian Kędzia

13. Tomasz Kędzia

14. Stanisław Kokoszka

15. Szymon Kokoszka

16. Mikołaj Kurzeja

17. Jerzy (Józef ?) Litwa

18. Walenty Macieląg

19. Stanisław Misiuda

20. Jacenty Smagała

21. Jakub Szostecki

22. Marek Szostecki

23. Antoni Trąt

24. Jacenty Trąt

25. Piotr Wayda

26. Kazimierz Worosz

27. Stanisław Worosz

Zestawienie dwóch materiałów źródłowych ukazuje możliwie kompletny stan osobowy rzemiosł skórzanych w Świlczy końca XVIII wieku. Pokazuję również jak fragmentarycznie i niedoskonale oddaje stan rzemiosła pojedyncze źródło (czy to wykaz podatkowy z Metryki Józefińskiej, czy wpisy z metryk parafialnych) niezweryfikowane innym przekazem. Metryka Józefińska (1785-1788) wykazuje w Świlczy 15 garbarzy, w Liber natorum Świlcza 1787-1840 znaleźć można w latach 1787-1790 nazwiska 19 garbarzy (tych samych nazwisk w obydwu źródłach można się doliczyć zaledwie 7). Podobnie jest z zestawieniem szewców świleckich dla tego samego okresu i na podstawie tych samych źródeł. Jednakże tylko dwa nazwiska szewców (Szymona Krazenia i Łukasza Trąta) znajdują się w Liber natorum Świlcza, a nie powtarzają się w Metryce Józefińskiej. W zestawieniu garbarzy i szewców zachodzi też ciekawa zbieżność nazwisk przedstawicieli obydwu kunsztów (Biały, Macieląg, Trąt) oraz wystąpienie jednej i tej samej osoby, Marcina Białego, w Liber natorum Świlcza zaliczonego do garbarzy, a w Metryce Józefińskiej do szewców. Potwierdza to prawidłowość bliskiego powiązania wiejskiego garbarstwa z szewstwem (jak również innymi rzemiosłami skórzanymi, m.in. rymarstwem, które być może ze względu na małe znaczenie gospodarcze źródła ujmują bardzo rzadko).

Nieruchomości - warsztaty rzemieślnicze w XVIII w.

Informacji o świleckich skórnikach (garbarzach) można też szukać w Księdze wójtowsko - ławniczej (1631-1838). Kilka wpisów kupna - sprzedaży zagród i chałup z XVIII wieku można wiązać z osiedlającymi się w Świlczy garbarzami. Tak było w przypadku garbarskiego rodu Woroszów. W czerwca 1746 roku, Michał Potocki, wojewoda wołyński i pan na Sędziszowie, nadał dziedziczne prawo posiadania zagrody Wojciechowi Woroszowi (zagrodę tę wcześniej posiadał Marcin Kurzeja). Prawo to potwierdził 30 lipca 1775 roku, na prośbę syna Wojciecha - Kazimierza Worosza, syn wojewody - Piotr Potocki. Kolejną transakcją było kupno chałupy z ogrodem, z 1774 roku, której dokonał Marek Szostecki od Błażeja Markowica, za 90 złp i 10 gr. W 1777 roku została kupiona inna chałupa, ,,[...] to jest buda do której nie ma ani pola ani łąki tyko sama chałupa [...] za którą chałupę dał Wojciech Grędysa Grzegorzowi Trątowi złotych 100 [...]". Powyższe zakupy i potwierdzenia praw do „bud" i zagród dotyczyły warsztatów rzemieślniczych - garbarskich. Wskazują na to zarówno określenia tychże nieruchomości (chałupa, buda - w ówczesnym języku była prawie tożsama z domem - warsztatem rzemieślnika), do których nie były przypisane żadne większe nadziały ziemi. Tylko w przypadku Wojciech Worosza określenie ,,zagroda" mogło oznaczać większy, zagrodniczy, nadział. Niezbitym dowodem są tu imiona i nazwiska kupujących - nabywających prawa własności, znane z przywoływanych wyżej Metryki Józefińskiej  i ksiąg metrykalnych. Interesująca była również transakcja kupna - sprzedaży chałupy, która finalizowała się w latach 1782-1783 (spłata 220 złp rozłożona była na dwie raty po 110 złp), pomiędzy Żydem Mośkiem Jakubowiczem, kupcem a małżeństwem Jędrzejem i Marią Rajnowskimi, sprzedającymi. W transakcję tę włączone były wyprawione skórki cielęce oraz dodatkowo dokupiony przez Jakubowicza ,,żłób" - być może koryto garbarskie.

Skupiska garbarzy

Analiza miejsc zamieszkania świleckich garbarzy i szewców nasuwa pewne skojarzenia. Otóż u schyłku XVIII wieku daje się wyodrębnić dwa miejsca - rejony, w których zamieszkiwała znaczna część tychże rzemieślników (choć większość rozproszona była po całej wsi). Franciszek Biały (nr domu 25), Tomasz Franczyk (nr domu 26), Marek Szostecki (nr domu 31), Walenty Macieląg (nr domu 33), Wojciech Grędysa (nr domu 34) i Tomasz Kędzia (nr domu 35), mieszkali w środkowo-zachodniej części wsi, w pobliżu karczmy zajezdnej (głównej karczmy wsi oznaczonej numerem 39). Drugie skupisko zamieszkałe przez garbarzy: Jacka Smagałę (nr domu 136), Kazimierza Czernika (nr domu 138), Antoniego Trąta (nr domu 143), Mikołaja Kurzeję (nr domu 147) i Stanisława Worosza (nr domu 148) oraz szewców: Józefa Skrzypka (nr domu 139), Stefana Surmickiego (nr domu 140) i Szymona Krazeń (nr domu 144); stanowił powstający wówczas (w 2. połowie XVIII wieku) przysiółek Chałupki. W literaturze przedmiotu utarte zostało przeświadczenie, że nazwy przysiółków i części wsi, ,,Chałupki" lub ,,Budy", wskazują na ich rzemieślniczy charakter. Świleckie Chałupki należałoby wiązać z rzemiosłem skórniczym: garbarstwem i szewstwem. Ich położenie, w południowo-wschodniej części wsi na obszarze średniowiecznego nadziału sołtysa (12 i pół łanowego wójtostwa) potwierdza tezę o ciągłości rzemiosła w Świlczy. Oddalenie Chałupek od głównej zabudowy wsi świadczy również o ich rzemieślniczym - skórniczym rodowodzie. Garbarze wykonując uciążliwy dla otoczenia kunszt rzemieślniczy (brudny i smrodliwy) byli zmuszani do osiedlania się poza zwartą zabudową osad.

Dwa skupiska garbarzy i szewców w Świlczy, zogniskowane na gruntach dominikalnych, dowodzą udziału dworu w organizacji tych rzemiosł. Jednak wśród wymienionych wyżej garbarzy i szewców z końca XVIII wieku, występują także księży chłopi. Byli to, mieszkający w pobliżu karczmy i na Chałupkach: Tomasz Franczyk, Wojciech Grędysa (?), Kazimierz Czernik, Józef Skrzypek; a spośród garbarzy rozproszonych po całej wsi: Sebastian Kędzia (nr domu 119) i Adam Franczyk (nr domu 127).

Pozycja ekonomiczna i społeczna

Trzeba przyznać, że pozycja ekonomiczno-społeczna garbarzy świleckich była różna, tym trudniejsza do określenia na wsi, gdzie wyznacznikiem pozycji była ilość posiadanej ziemi. Nie można zatem na podstawie dostępnych obecnie źródeł określić jakie miejsce w hierarchii wsi zajmował przeciętny garbarz. Zgromadzony materiał źródłowy pozwala zaryzykować stwierdzeniem, że status garbarza (czy szewca) nie stawiał wszystkiej braci na równym poziomie. Spotykane w księgach metrykalnych wsi, w ciągu XIX wieku, określenia „garbarz komornik" (coriarius inquilini) i „garbarz zagrodnik" (coriarius hortulani), potwierdzają taką prawidłowość. Inna była też ogólna pozycja rzemiosła skórniczego na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy kwitł przemysł rękodzielniczy, a inna na przełomie XIX i XX wieku, gdy przemysł maszynowy wypierał produkcję rękodzielniczą. Pozycję ekonomiczno-społeczną garbarzy świleckich przedstawił trafnie ks. Walenty Jasionowski, pisząc: „Dopóki nie było przemysłu maszynowego garbarstwo przynosiło miejscowym rzemieślnikom znaczne dochody tak, że garbarze lepiej byli sytuowani niż najbogatsi kmiecie. Garbarze przeważnie wykupywali grunty utracjuszy kmieci. Dumny kmieć uważał sobie za szczęście wydanie córki za garbarza, lub odwrotnie"[ Zbiory parafialne w Świlczy, Kronika parafii Świlcza, s.12.]. Działo się tak zapewne dlatego, gdyż skórnicy ze Świlczy czerpali dochody nie tylko z rzemiosła. Oprócz wykonywania kunsztów skórniczych (ściąganie skór, wyprawa, prosta obróbka wyprawionego surowca : rymarstwo, a nawet szewstwo), byli oni również rolnikami. W czasach staropolskich i galicyjskich, kiedy klęski nieurodzaju (posuchy, mokre lata itp.) nazbyt często nawiedzały chłopskie gospodarstwa, wykonywanie dwóch zawodów, rzemiosła i rolnictwa, było korzystne. Kiedy, z różnych powodów, nie było popytu na produkty rzemiosła, garbarze-rolnicy mogli utrzymać się dzięki uprawianej roli. Klęski nieurodzaju dotykające włościan, szły zwykle w parze z koniunkturą na produkcję skór. Tak było, m. in. w 1889 i 1904 roku, kiedy „głodowe lata" dotknęły Galicję, a chłopi nie mogąc wyżywić inwentarza (przeważnie koni), wyprzedawali go za bezcen garbarzom. W styczniu 1890 roku pisał Kuryer Rzeszowski: „W sprawie wybijania koni wykazały urzędownie wdrożone dochodzenia, że do końca grudnia z.[eszłego] r.[oku] wybito w Galicyi około 45000 koni włościańskich przeważnie takich, które zabiedzone letnimi robotami, stare i bezsilne, nie przedstawiały prawie żadnej wartości, prócz skóry"[Kuryer Rzeszowski, R. VIII, nr 2 (z 15 I 1890 r.), s.6]. W grudniu 1904 roku, Głos Rzeszowski [R. VIII, nr 51 (z 18 XII 1904 r.), s.3] w podobnych okolicznościach ogólnokrajowego nieurodzaju, pisał o Świlczy: „[...] Wiadomo każdemu, że tego roku jest brak paszy dla bydła i koni. Z tego powodu gospodarze zmuszeni prawie do połowy zmniejszyć inwentarz żywy. Z tej klęski skorzystali Świlczanie i setkami za bezcen skupują konie ze wszystkich okolic i sprowadzają je do Świlczy [...]", aby obłupić ja ze skór. Informacje o takich praktykach skórników świleckich pochodzą dopiero z przełomu XIX i XX wieku, kiedy zaczęły wychodzić pierwsze gazety rzeszowskie. Wolno przypuszczać, że działo się podobnie przez cały okres istnienia rzemiosła garbarskiego w Świlczy.

 Co zaś się tyczy pozycji społecznej i operatywności garbarzy, a przy tym pokonywania barier stanowych pomiędzy nimi a kmieciami, posłużyć się można przykładem dwóch, początkowo garbarskich, rodów: Franczyków i Woroszów. W 1774 roku Józef Franczyk, znany z ksiąg metrykalnych jako garbarz, przejął kmiece gospodarstwo półłanowe („półrolek") należące wcześniej do Jakuba Misiudy. Warunkiem przejęcia było uregulowanie powinności płatniczych, ciążących na tym gospodarstwie (36 złotych polskich) i opieka nad starym już Jakubem Misiudą („dochowanie do śmierci"). Józef Franczyk dał początek kmiecej linii Franczyków, zapisywanych pod numerem domu 157., która na dwudziestokilkumorgowym „półrolku" utrzymała się, nie dokonując trwałych podziałów rodzinnych, do początku XX wieku. W rzeczonym okresie, końca XVIII wieku, żyło w Świlczy jeszcze dwóch Franczyków: Tomasz (pod numerem domu 25.) i Adam (pod numerem domu 127.). Byli oni księżymi chłopami i garbarzami, jednakże ich stopień pokrewieństwa z Józefem nie jest możliwy do ustalenia ze względu na brak starszych źródeł metrykalnych (sprzed 1787 r.). Inaczej było w przypadku rodu Woroszów. Jeżeli przyjąć, że wspomniany Wojciech Worosz, który w 1746 roku przejął zagrodę po Marcinie Kurzei, był garbarzem i protoplastą całego rodu świleckich Woroszów, można wyciągać następujące wnioski: Główna linia Woroszów - garbarzy mieszkała na Chałupkach, pod numerem domu 148. (tam również pod numerem 147. mieszkał Mikołaj Kurzeja, garbarz). Pierwszym Woroszem, który się „wyłamał" z garbarskiej linii, byłby Walenty, żonaty z Agnieszką, córką kmiecia Piotra Kieliana. On to 17 kwietnia 1786 roku przejął półłanowe gospodarstwo po teściu. Było ono oznaczone numerem 158. i leżało jako przedostatnie gospodarstwo na końcu wsi - Górze. Drugim Woroszem, który przeszedł do warstwy kmieci był Tomasz, wnuk Stanisława, a syn Macieja, garbarzy. Poślubił on 28 stycznia 1838 roku Agnieszkę, córkę Macieja Głuszczyka - kmiecia. Tomasz dał początek drugiej kmiecej linii Woroszów, zapisywanym pod numerem 47. - dawnym numerem Macieja Głuszczyka. Zatem o ile przedstawiciel garbarskiego rodu Franczyków osiągnął awans społeczny przez wykup gospodarstwa, zasilając najwyższą warstwę chłopów - kmieci, o tyle przedstawiciele rodu Woroszów drogą ożenków przejęli kmiece gospodarstwa zajmując również najwyższe pozycje wśród „góry" wiejskiej.

Przechodzenie do zawodu

Również analiza nazwisk braci garbarskiej, przewijających się wciągu XIX wieku przez księgi metrykalne Świlczy nasuwa pewne skojarzenia. Obok powtarzających się w kolejnych tomach ksiąg nazwisk garbarskich rodów: Białych, Budów, Ciszków (Cisków), Czerników, Franczyków, Grędysów, Kędziów, Kurzejów, Lubasów, Woroszów itd.; pojawiają się nazwiska nowe, skądinąd kmiece: Batogów, Kokoszków, Litwów, Misiudów, Paciów, Ryklów, Rzucidłów, Zdunów itd. Może to świadczyć tak o ubożeniu kmieci na tle rozdrabniania gospodarstw i konieczności imania się zajęć pozarolniczych, jak i o atrakcyjności rzemiosła garbarskiego w niektórych okresach, np. około połowy XIX wieku, koniunktury na surowiec skórzany. Analiza nazwisk świleckich garbarzy nasuwa również pytanie o praktykę przekazywania kunsztu kolejnym pokoleniom rzemieślników. Można ustalić, że zawód skórnika był dziedziczony - przechodził z ojca na syna drogą naturalną, rodzinnego wprowadzenia w arkana skórniczego fachu. Musiały być też inne drogi - wejścia gospodarzy świleckich do rzemiosła. Odbywać się to mogło przez zwykłe podpatrzenie pracy sąsiada rzemieślnika, pomoc przy uciążliwej obróbce większej partii skór. Przyuczanie do zawodu mogło też przybierać bardziej formalny charakter, oddawania synów garbarzom na „terminowanie". Wobec braku odpowiednich źródeł trudno ustalić czy przekazywanie fachu rzemieślniczego miało lokalny, wewnątrzwiejski charakter, czy też szerszy, obejmujący okolicę wsi. Odpowiedź na te pytania mogła by dać żmudna analiza wpisów z ksiąg metrykalnych okolicznych wsi i parafii.

Cech garbarzy

Czy zatem prężnie działające rzemiosło skórzane w Świlczy wytworzyło organizację cechową, która by skupiała licznych rzemieślników i normowała takie sprawy jak choćby naukę rzemiosła? Nie przetrwały do naszych czasów dokumenty wskazujące na istnienie garbarskiego cechu. Również dokumenty kościelne nie odnotowują bractwa, które by można zidentyfikować jako bractwo rzemieślnicze, co jednak nie przesądza sprawy, gdyż akta kościelne doby zaboru austriackiego, ze względów ekonomiczno-finansowych unikały odnotowywania i ujawniania bractw religijnych. Cytowany już ks. Walenty Jasionowski, opierając się na nieznanych nam dziś źródłach, lub też tylko na żywej jeszcze w jego czasach miejscowej tradycji, pisał: „Z dawien dawna istniał w Świlczy przemysł domowy garbarski, a w związku z tym cech garbarzy. Posiadał on swoją organizację, kasę i dokumenty. Nie wiadomo kto aprobował i patronował tej organizacji. Zapewne dziedzic miejscowy. Wszystkie dokumenty cechu zaginęły w czasie pożaru zabudowań ostatniego czynnego cechmistrza Lubasa na Górze, w latach 1870-1880. Pozostałością tego cechu są lichtarze na ołtarzu cechowym św. Walentego i obraz Matki Bożej Saletyńskiej w kościele wioski. Obraz jako zabytkowy oddano do muzeum w Rzeszowie"[Kronika parafii Świlcza, s.12]. Lichtarze te - mosiężne świeczniki, utrzymane w stylu klasycystycznym, zabezpieczone ze świleckiego kościoła w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku w 1974 roku (3 szt.), noszą grawerowany na stopie napis: „Cech Garbarski Sprawił w Roku 1850".

 Również ks. Jan Rąb, autor Zarysu dziejów parafii diecezji przemyskiej, pisał o istnieniu w Świlczy cechu garbarzy, skupiającym się przy ołtarzu św. Walentego. Jeżeli nawet ks. Rąb opierał się na rękopisie ks. Jasionowskiego, spisanym wcześniej, bo w 1956 roku, relacja księdza Jasionowskiego wydaje się być wiarygodna, tym bardziej, że odpowiadająca stanowi wiedzy o cechach, mającemu odbicie w literaturze przedmiotu. Symbolami, wokół których organizowały się cechy były: ołtarz cechowy, chorągiew kościelna, noszona na procesjach przez cechmistrza lub starszyznę cechową, cecha (znak) służąca do gajenia schadzek, skrzynka cechowa na pieniądze i dokumenty, a także osoby cechmistrza i braci cechowej. Prawie wszystkie elementy wyznaczające cech miały wyraz w organizacji garbarzy w Świlczy: kasa i dokumenty, ołtarz św. Walentego i lichtarze na świece, gdyż strojenie ołtarza, a szczególnie zaopatrywanie go w świece, stanowiło przedmiot szczególnej troski cechów. Interesująca jest osoba „ostatniego czynnego cechmistrza", którym miał być w latach 70. XIX wieku nieznany z imienia Lubas z Góry. Przez księgi metrykalne przewinęły się w tym okresie (1857-1890) nazwiska 6 garbarzy Lubasów: Franciszek, Jakub, Józef, Marcin, Michał i Wojciech, z których jeden mógł być cechmistrzem wspomnianym przez ks. Walentego Jasionowskiego.

Istotne wydają się być również związki pomiędzy świleckim garbarstwem, a szewstwem, jak również, mniej uchwytnym rymarstwem - na tle kwestii wykorzystania produktów obróbki garbarskiej, wyprawionej skóry. Powiązania te widoczne są w ilościowym nasyceniu rzemiosł w Świlczy w rozpatrywanym okresie.

Struktura zawodów we wsi Świlcza w latach 1787-1911

Przedziały czasowe

garbarz

coriarius

szewc

sutor

rzeźnik

lanior

krawiec

sartor

tkacz

textor

kowal

frrifaber

cieśla

faber tignarius

młynarz

molitor

rok 1788*

15

8

0

1

0

1

0

0

1787-1790

19

2

1

0

1

2

0

0

1816-1829

36

11

0

0

2

2

2

1

1830-1840

74

14

0

0

2

6

1

1

1840-1857

18

3

1

0

0

5

1

0

1857-1867

26

4

1

0

1

1

1

2

1867-1882

49

19

2

4

4

4

3

1

1882-1900

3

9

6

3

2

3

2

2

1901-1911

0

1

3

1

0

2

0

0

*Rzemieślnicy świleccy w roku 1788 na podstawie: CPAH we Lwowie, fond 19, opis V. Metryka Józefińska (1785-1788), t.12. Świlcza (odpisy znajdujące się w zbiorach prywatnych prof. dra hab. J. Półćwiartka), k.141-144.

Podstawa źródłowa: Zbiory parafialne w Świlczy, Księgi metrykalne (libri natorum) z lat 1787-1911.

Na przykładzie powyższej tabeli widać jak duże było nasycenie rzemiosła skórzanego, a zwłaszcza garbarstwa, w omawianej miejscowości. Inne rzemiosła, wytwarzając najprawdopodobniej wyłącznie na potrzeby wsi i dworu, reprezentowane przez rzeźników, młynarzy, krawców, tkaczy, kowali i cieśli, występowały w niewielkich ilościach. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że źródła metrykalne mają swą specyfikę. Po pierwsze prowadzone były w ciągu ponad wieku przez różnych księży, który nie zawsze rzetelnie wypełniali rubrykę „conditio", wpisując status społeczny bądź zawód ojców chrzestnych. Po drugie, wziąć pod uwagę należy fakt taki, że w księgach tych ujmowani byli ci świlczanie, którzy chrzcili własne dzieci bądź kumowali u rodziny czy sąsiadów. W jakimś stopniu świadczy to też o estymie, jaką cieszyli się garbarze w XVIII i XIX - wiecznej wsi, proszenie często o trzymanie do chrztu dziecka. Po trzecie, do oszacowania stanu ilościowego rzemiosła wzięte zostały okresy według zasięgu chronologicznego poszczególnych tomów ksiąg metrykalnych. Jedynie z księgi z lat 1787-1840 zostały wydzielone okresy: 1787-1790 (po 1790 r. przez dłuższy czas nie wpisywano zawodów), 1816-1829 i 1830-1840; oraz z księgi z lat 1882-1911 okresy 1882-1900 i 1901-1911 - aby rozbić nieproporcjonalnie długie okresy (24, 29 - letnie). Zatem, „spreparowane" na potrzebę niniejszego artykułu, okresy szacunkowe dla XIX wieku liczą od 10 do 18 lat. Widać przy tym, że długości okresu nie jest bynajmniej wprost proporcjonalna do ilości nazwisk garbarzy i szewców (czy w ogóle rzemieślników). Tak np. w 10-letnim okresie 1830-1840, w księgach metrykalnych ujęte zostały nazwiska 74 garbarzy, 14 szewców, 2 tkaczy, 6 kowali, 1 cieśli i 1 młynarza; zaś 17-letnim okresie 1840-1857 już tylko 18 nazwisk garbarzy, 3 szewców, 1 rzeźnika, 5 kowali i 1 cieśli. Analizując strukturę zawodów świleckich w latach 1787-1911 dla potrzeb niniejszego artykułu, można wyciągnąć trzy zasadnicze wnioski:

§  Duże nasycenie świleckiego skórnictwa garbarstwa i szewstwa przewyższało ilościowo, aż do lat 80. XIX wieku, wszystkie inne kunszty reprezentowane w rzeczonej wsi.

§  Występowały w ciągu XIX wieku okresy koniunktury na produkcję skórniczą (np. lata 30. i 70.), które owocowały zwiększeniem liczebności rzemieślników branży skórzanej.

§  Musiały występować powiązania między garbarzami, a szewcami - szewcy wykorzystywali część wyprawianych przez garbarzy skór. Związki te widoczne są szczególnie w okresach koniunktury, kiedy wraz ze wzrostem liczebności garbarzy przybywa szewców.

Pojawia się przy tym problem rynków zbytów dla wyprawionych skór jak również wyrobów skórzanych. Założyć bowiem należy, że pracujących w tym samym okresie kilkunastu wiejskich szewców wytwarzało więcej butów niż tylko na potrzeby świleckich gospodarzy (większości bosych na co dzień). Trzeba również założyć, że świleccy garbarze wykonywali z wyprawionych skór proste wyroby rzemieślnicze: pasy, rzemienie, prostą uprząż. Co do rynków zbytu surowca i wyrobów skórzanych, skojarzenia faktów kierują ku dwóm miastom, Rzeszowowi i Sędziszowowi. Rzeszów stanowił znaczący rynek handlu skórami jeszcze w czasach staropolskich (w XVII-XVIII wieku), który rozwijał się w ciągu XIX wieku w związku z nowymi zapotrzebowaniami m.in. dla wojska. Handel skórami w Rzeszowie trzymali Żydzi, u schyłku XIX wieku były to w dużej mierze skóry surowe. Podobną specyfikę miał Sędziszów Małopolski, gdzie pod koniec lat 80. XIX wieku pracowało 60 szewców produkując rocznie 20 tys. par butów. W XIX - wiecznym Sędziszowie kwitł handel skórami, trzymany również w żydowskich rękach, zogniskowany wokół małych sklepików i kramów. W 1883 roku doszło tam nawet do założenia Towarzystwa Handlu Skórami, liczącego 37 członków. Zatem mino braku bezpośrednio dowodów powiązań organicznych świleckiego skórnictwa z rynkami zbytu w Rzeszowie i Sędziszowie, a w konsekwencji z zaspokajaniem potrzeb wojska, można z dużym prawdopodobieństwem domniemywać, że powiązania takie były. Faktem jest natomiast pośrednictwo Żydów w handlu świleckimi skórami. Świadczy o tym osoba i działalność Mendla Kukuka, pierwszego Żyda - właściciela świleckiego dworu oraz organizowanie przez żydowskich handlarzy w Świlczy uboju koni na skóry jeszcze w latach 30. XX wieku.

Techniki pozyskiwania skór i ich wyprawy

Informacje o technikach garbarskich świleckiego rzemiosła niosą nam, wychodzące od lat 80. XIX wieku, pierwsze gazety rzeszowskie. Artykuły rzeszowskiej prasy utrzymane były w nieprzychylnym tonie - oskarżeń „łupieżników" (tak pejoratywnie określano garbarzy) ze Świlczy o niehumanitarne postępowanie ze zwierzętami i nie zachowywanie „ostrożności higieną nakazanej".

Podstawowym zajęciem garbarzy (skórników) było pozyskiwanie skór i ich wyprawa. Indywidualne ściąganie skór zwierzęcych na potrzeby własnego warsztatu garbarskiego stanowiło specyfikę wiejskiego, świleckiego garbarstwa. Przedmiot obróbki rzemieślniczej stanowiły skóry końskie. Pochodziły one ze zwierząt starych, „ciężarem wieku obarczonych", wyeksploatowanych z sił, lub tak zabiedzonych w latach nieurodzajów, że ich wartość użytkową stanowiła tylko skóra. Trudno ustalić w jaki sposób indywidualni garbarze ze Świlczy dokonywali uboju koni, jak wyglądały techniki ściągania i obróbki skór. Artykuły prasy rzeszowskiej nie są do końca miarodajne, gdyż ich celem było napiętnowanie masowych ubojów organizowanych m.in. przez Żyda Mendla Kukuka. Spędzano wówczas w jedno miejsce dużą grupę koni ( około 100 sztuk), uśmiercano specjalnymi, długimi nożami, a następnie ściągano skóry. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, pomijając brak humanitaryzmu w takich praktykach. Zaskakujący wydaje się jednak fakt szerokiego wykorzystania, jak byśmy to dziś nazwali, odpadów przemysłowych: końskiej krwi, mięsa, kości i wnętrzności. Źródła zgodnie podają, że ubój odbywał się na polach świleckich, dworskich lub włościańskich, a zatem krew i inne odpady biologiczne pozostawały tam, użyźniając glebę. Szerzej wykorzystywano mięso i kości końskie, którym wykarmiano świnie. Tak było jeszcze w latach 30. XX wieku, kiedy epigoni świleckich garbarzy, zajmujący się wyłącznie ubojem koni i ściąganiem z nich skór, proceder ten wykonywali na swych polach lub na przydomowych gnojnikach, aby krew końską wykorzystać jako nawóz. Mięso natomiast rozprzedawali sąsiadom, którzy zasalali je w beczkach lub obsuszali w stodołach (ubój dokonywał się zwykle w jesieni, po przymrozkach), przechowując dla swej nierogacizny.

Na podstawie dostępnych materiałów da się wyodrębnić dwa podstawowe sposoby (rodzaje) garbowania skór. Garbowanie przez suszenie i natłuszczanie skór - metoda z użyciem kołków, koła od wozów i tłuszczu roślinnego lub zwierzęcego. Była to metoda najstarsza i bardzo prymitywna, którą wykorzystywali nie tylko skórnicy, ale też zwykli gospodarze. Ponieważ nie miała ona większego znaczenie dla świleckego garbarstwa, nie jest konieczne prezentowanie jej technologii. Istotne było natomiast garbowanie metodą roślinną, czyli tzw. dębienie skóry. Polegające z grubsza, na poddaniu przygotowanej skóry oddziaływaniom garbnika zawartego w korze dębowej. Wykorzystywano w tym celu także korę innych drzew zawierającą garbnik, np. świerkową, brzozową, wierzbową, gdyż niszczenie młodych dębów okazywało się niekiedy zbyt kosztowne. Dla pełnego obrazu procesu garbowania skór trzeba zwrócić uwagę na wszystkie jego etapy. Edward Krzywicki w Technologiach garbarstwa zwrócił uwagę na trzy grupy czynności w tym procesie:

§  Procesy wstępne - tzw. prace warsztatu mokrego polegające na płukaniu, moczeniu skór w wodzie, mechanicznym oczyszczaniu z mięsa i tłuszczu, rozdwajaniu (łupaniu lub szpaltowaniu) skóry, chemicznym odwłaszaniu trawieniu skóry wapnem itd. W wyniku tych procesów powstawał półfabrykat zwany golcem lub golizną.

§  Właściwe garbowanie skóry, polegające na wielotygodniowym moczeniu golizny w roztworach z kory drzewnej (zwykle dębowej lub świerkowej).

§  Wykańczanie skóry: suszenie, struganie, szlifowanie itp. oraz natłuszczanie, mazanie dziegciem, ewentualnie farbowanie.

Skąpość materiału źródłowego nie pozwala na szczegółowe odtworzenie wszystkich tych etapów dla warunków świleckich. Zwrócić uwagę można na lapidarny opis chałupy - warsztatu garbarskiego, przedstawiony w Kuryerze Rzeszowskim w 1885 roku: „[...] <<Garbarnia>> świlecka składa się zazwyczaj z dołu na środku izby mieszkalnej, w którym tygodniami skóry w płynie niesłychanie złowonnym się macerują t.j. gniją" [Kuryer Rzeszowski, R.III, nr 13 (z 12 VII 1885 r.), s.5]. Istnienie w warsztatach skórniczych dołu do moczenia skór można wiązać zarówno z procesem odwłaszania skóry - poddawania procesowi gnilnemu z użyciem papki z żytniej śruty, czy końskiego lub kurzego nawozu; jak również z właściwym procesem garbowania - moczenia w roztworach z rozkruszonej kory drzewnej. Notabene dołków tych musiało być więcej w garbarskiej izbie lub też do moczenia skór mogły być wykorzystywane beczki. Innym problemem identyfikowania w XIX - wiecznej Świlczy śladów garbowania skór jest istnienie w obrębie rzeczonej wsi licznych przydomowych sadzawek, widocznych na mapie katastralnej z 1849 roku. W procesie obróbki skór dostęp do wody (rzeki lub większego zbiornika wodnego) miał bardzo duże znaczenie. Jak wynika z obliczeń Ireny Turnau, garbarz do wyprawienia jednej skóry potrzebował ok. 1000 litrów wody, co więcej, powinna to być woda jak najbardziej miękka i w miarę ciepła (+15 - +18˚C). Odpowiednią miękkość i temperaturę mogły dać zbiorniki wody stojącej - sadzawki - w których zbierała i nagrzewał się deszczówka.

Choroby garbarskie

Z wykonywaniem przez świlczan fachu garbarskiego na szeroką skalę wiązało się szereg problemów higieniczno - sanitarnych, na które z taką siłą utyskiwali rzeszowscy redaktorzy gazet. Ich uwagę zwracały przede wszystkim: porozrzucana w miejscach uboju końska padlina, przechowywanie w domach włościańskich psującego się mięsa i kości i wykarmianie nim świń, co mogło stanowić pożywkę dla rozwoju chorób zakaźnych i pasożytniczych oraz zlokalizowanie w izbach mieszkalnych smrodliwych warsztatów garbarskich. Szczególnie obawiano się w Rzeszowie, aby wieś ta nie stała się ogniskiem zapalnym jakiejś groźniej choroby zakaźnej (np. cholery). Tak się jednak nie stało, a obawy zawarte w artykułach gazet okazały się być nieuzasadnionymi. Zwrócić uwagę trzeba na inną chorobę zakaźną, mniej spektakularną w tych czasach, której związek z przemysłem skórniczym wydaje się być ewidentny. Chodzi tu o zawodową chorobę garbarzy, zarazę wąglikową, zw. karbunkułem. Choroba ta była znana w Świlczy i określana popularnie jako „krosty" - zapewne mniej groźna, skórna, postać wąglika. Spośród kilku wzmianek o zarazie wąglikowej, jakie niosą nam pierwsze gazety rzeszowskie, jedną tylko daje się powiązać ze świleckim garbarstwem (pozostałe dotyczą zarazy wąglikowej koni i bydła). Na przełomie roku 1882 i 1883 w Świlczy zaraziło się wąglikiem i zachorowało 6 osób (wieś liczyła wówczas 2367 mieszkańców), do 20 stycznia 1883 roku 4 osoby wyzdrowiały a 2 zmarły [Przegląd Rzeszowski, R. I, nr 2 (z 20 I 1883 r.), s. 5.]. Można, z dużą ostrożnością, stwierdzić, że skórna - garbarska postać karbunkułu nie była zbyt zakaźna i nie cechowała się wysoką śmiertelnością. Nie da się jednak wykluczyć wpływu, uciążliwego dla otoczenia, rzemiosła skórniczego na rozwój chorób bakteryjnych: czerwonki, tyfusu, parchów itp. Działo się tak na skutek zanieczyszczenia wód powierzchniowych w trakcie wykonywania wyżej opisanych praktyk. Groźne było to tym bardziej, że w omawianych czasach powszechnie czerpano wodę pitną z przepływającej środkiem wsi rzeczki.

Upadek rzemiosła skórniczego

Do upadku rzemiosła skórniczego w Świlczy - zaniechania praktyki garbarskiej przez jej mieszkańców  doszło na przełomie XIX i XX wieku. Jedną z przyczyn stopniowego zaniku garbarstwa były sanitarne przepisy powiatowych władz, ograniczające ubój koni. Zgodzić się też trzeba z sugestiami ks. Walentego Jasionowskiego, że „przemysł domowy garbarski" został wyparty przez „przemysł maszynowy". W 1888 roku rozpoczęła produkcję pierwsza związkowa garbarnia w Rzeszowie, która produkowała i sprzedawała po cenach fabrycznych wszystkie rodzaje skór, m.in.: podeszwowe (mastryki), juchty, brandzlówki, skóry na pasy itp. Była to duża konkurencja dla świleckich rękodzielników. Jednakże garbarnia rzeszowska musiała czerpać skądś surowce dla swej obróbki - kupować w okolicy surowe skóry. Przyjąć trzeba, że stopniowy zanik rzemiosła w Świlczy zapoczątkowało zarzucenie garbowania, a skupienie się wyłącznie na ściąganiu skór. Ostatnimi garbarzami, których ujmują księgi metrykalne byli: Walenty Cioch, Wawrzyniec Czernik i Michał Grędysa. Dodać należy, że księgi nie wykazują zawodu „garbarz" już w latach 90. XIX wieku. Potwierdza to powyższą tezę, że w dobie przejmowania przez „przemysł maszynowy" garbarskiej obróbki skór oraz wejścia na rynek pośredników żydowskich, handlujących surowymi skórami (por. uwagi dotyczące rynków zbytu w Rzeszowie i Sędziszowie), doszło do stopniowego przeobrażenia w świleckim skórnictwie. Ubój koni i ściąganie skór na dużą skalę odbywał się w Świlczy jeszcze przez długie lata XX wieku, lecz kunszt wyprawy skór zaczął coraz bardziej zanikać, nie mogąc już odegrać większego znaczenia gospodarczego w życiu wsi. W latach 30. XX wieku procederem zabijania koni i ściągania z nich skór trudnili się na większą skalę jeszcze dwaj Świlczanie: Ludwik Biały zw. „Kołek" i Józef Szeliga z Chałupek. Nazwiska jak i miejsce i zamieszkania sugerują, że byli potomkami garbarskich rodów. Ludwik Biały, a za jego przykładem inni włościanie świleccy, trudnił się oprawianiem koni na zlecenia Żydów. Ubój odbywał się na ogrodach gospodarzy, którzy za pozostawienie im końskiego mięsa płacili niewielkie kwoty 50 gr do 1 zł. Żydzi oprócz skór zabierali jeszcze końskie jelita. Nieco inaczej trudnił się skórniczym procederem Józef Szeliga. Sam „organizował" sobie konie, sprowadzając je aż z okolic Frysztaka. Kupował tam bardzo tanio stare zabiedzone zwierzęta, łączył w stadko i przypędzał do Świlczy. Zabijał je i obłupiał ze skóry na swoim polu, niedaleko domu, przy Chałupkach. Krew i wnętrzności zabitych zwierząt służyły jako nawóz, mięso zabierał do domu i rozprzedawał włościanom na paszę dla świń. Ostatecznie rzemiosło skórnicze w Świlczy zanikło gdzieś w latach 40. XX wieku na gruncie rozwoju gospodarczego wsi i naturalnego „wykruszania się" ostatnich spadkobierców rzemiosła świleckich garbarzy.

Wnioski końcowe

Świleckie skórnictwo było zjawiskiem historycznym. Miało swój początek, rodowód - może nawet średniowieczny (?); okresy rozkwity - począwszy od 2. połowy XVIII wieku (kiedy stało się uchwytne dla źródeł), do lat 70. XIX wieku; w końcu nastąpiło załamanie się rzemiosła - na przełomie XIX i XX wieku, w czasie gdy opóźniony galicyjski przemysł maszynowy zaczął wypierać rękodzielnictwo. Przedstawiciele branży skórzanej ze Świlczy (garbarze, szewcy, rymarze) potrafili wykorzystać okresy koniunktury na skórę, powstające w XVIII i XIX wieku w związku z zapotrzebowaniami ze strony nowoczesnej armii i coraz bardziej konsumpcyjnego społeczeństwa miast. Przedstawione zostały w niniejszym artykule procesy zachodzące w rzemiośle skórzanym na tym tle: ilościowe nasycenie rzemieślników w okresach koniunktury, powstanie dwóch skupisk garbarzy i szewców, w tym charakterystycznego przysiółka Chałupek, organizowanie się garbarzy w bractwie - problem istnienie cechu rzemieślniczego oraz powiązania organiczne pomiędzy garbarzami a szewcami w oparciu o ich nasycenie ilościowe w niektórych okresach.

Podstawową trudnością przy opracowywaniu problemów wiejskiego rzemiosła, nie tylko w przypadku Świlczy, jest brak odpowiednich źródeł. Informacje pochodzą najczęściej z dość przypadkowych, pojedynczych zapisów. Dlatego wciąż nie wyjaśnionym pozostaje problem oddziaływania rzemiosła garbarskiego ze Świlczy na bliższą lub dalszą okolicę (na podstawie zgromadzonego materiału można tylko ustalić, że wieś ta była odbiorcą starych koni „przeznaczonych na cele garbarskie"). Chodziłoby tu głównie o kwestie przekazywania zawodu na tle funkcjonującego cechu garbarzy. Jakieś efekty, choć pewnie znikome, mogłaby dać wnikliwa analiza zapisów z ksiąg metrykalnych okolicznych wsi i parafii. Równie istotne byłoby odkrycie szerszych powiązań handlowych pomiędzy świleckimi garbarzami, a np. szewcami lub rymarzami pobliskich wsi i miasteczek. Wyjaśnienie tych problemów pozwoliłoby ustalić czy Świlcza była ośrodkiem garbarskim mającym sporą siłę oddziaływania na okolicę.

Opracował: Artur Szary

Bibliografia:

  • Archiwum Państwowe w Rzeszowie, zespół 385. Akta Gminy Świlcza, sygn. 49. Księga wójtowsko - ławnicza (1631-1838).
  • Centralne Państwowe Archiwum Historyczne we Lwowie, fond 19, opis V. Metryka Józefińska (1785-1788), (odpisy znajdujące się w zbiorach prywatnych prof. dra hab. Józefa Półćwiartka)
  • Zbiory parafialne w Świlczy, Księgi metrykalne 1787-1911.
  • Zbiory parafialne w Świlczy, Kronika parafii Świlcza (fragmenty spisane przez ks. W. Jasionowskiego ze Świlczy, ur. w 1897 r.).
  • Rejestry poborowe ziemi przemyskiej 1628, 1651, 1658, wydali Z. Budzyński i K. Przyboś, [w:] Polska południowo-wschodnia w epoce nowożytnej. Źródła dziejowa, t. I, cz. 1-3, Rzeszów 1997-2000.
  • Prasa rzeszowska z lat 1883-1914

garbarz_podczas_pracy_swilcza.jpg

 

































Garbarz przy pracy. Miniatura z szesnastowiecznego Kodeksu Baltazara Behema
oltarz_swietego_walentego_swilcza.jpg
Fragment ołtarza Świętego Walentego (w kościele parafialnym w Świlczy) będącego pod opieką cechu garbarzy. Fot. archiwum
feretron_kosciol_swilcza.jpg
Feretron z wizerunkiem Matki Bożej Saletyńskiej z 2. poł. XIX w., ufundowany przez cech świleckich garbarzy (obiekt przechowywany w Muzeum Etnograficznym w Rzeszowie).
Fot. Z. Lis
 lichtarz_kosciol_swilcza.jpg                                                                                 








Jeden z kościelnych lichtarzy z wygrawerowanym na stopie napisem: „Cech Garbarski Sprawił w roku 1850”. Lichtarze stanowiły wyposażenie dawnego kościoła w Świlczy obecnie przechowywane są w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Fot. M. Kraczkowski